|
Popyt na telewizory z panelami obsługującymi sygnał wysokiej rozdzielczości (HDTV) cały czas rośnie, jednak problemem nadal pozostaje ograniczona oferta niekodowanych kanałów telewizyjnych nadających w tym formacie. Co gorsze, wszystko wskazuje na to, że w ciągu kilku najbliższych lat sytuacja nie ulegnie znaczącej poprawie.
W swoim najnowszym raporcie firma badawcza Screen Digest dostrzega niepokojącą prawidłowość. Wzrastająca popularność odbiorników HDTV w Europie, nie przekłada się na wzrost ilości kanałów wysokiej rozdzielczości. Pod koniec 2007 roku 18 proc. europejskich gospodarstw domowych posiadało telewizor HDTV – jednak tylko jeden procent z nich zdecydował się dodatkowo zaopatrzyć w odpowiedni dekoder cyfrowy z wykupionym dostępem do oferty kanałów HD. Oznacza to, że na początku bieżącego roku całkowita liczba europejskich widzów oferty HDTV z trudnością przekroczyła milion.
Prognozy kolejnych lat również nie napawają dużym optymizmem. W roku 2012 telewizor HDTV będzie już obecny w 85 proc. gospodarstw domowych, jednak tylko u 20 proc z nich dostępny będzie dekoder cyfrowy z wykupionym pakietem HDTV.
- W ciągu najbliższych pięciu lat dostępność kanałów HDTV ulegnie zdecydowanej poprawie. Platformy satelitarne przestaną być głównym dostawcą treści wysokiej rozdzielczości. Pamiętajmy, że do roku 2012, wszystkie nadajniki analogowej telewizji naziemnej zostaną w Europie wyłączone, a do powstałych na ich miejsce multipleksówcyfrowych, wprowadzone zostaną niekodowane kanały HDTV, które naprawdę staną się dostępne dla każdego. Za dziesięć lat telewizja wysokiej rozdzielczości będzie wszędzie – twierdzi Vincent Létang, jeden z autorów raportu.
Eksperci Screen Digest wskazują trzy warunki, których spełnienie zagwarantuje upowszechnienie się HDTV. Po pierwsze duża liczba odbiorników HD w gospodarstwach domowych. Europa pod tym względem przegrywa z USA - na początku bieżącego roku 36 proc. amerykańskich gospodarstw domowych posiadało już taki telewizor. To dwukrotnie więcej niż w Europie i nic nie wskazuje na to, żeby istniejący trend uległ gwałtownym zmianom.
Po drugie muszą istnieć atrakcyjne programowo kanały wysokiej rozdzielczości. Liderem pod tym względem również pozostają Stany Zjednoczone. Rok 2007 został tam określony mianem Wielkiego Wybuchu. Liczba wprowadzonych kanałów HDTV była rekordowa wysoka. Standardem stało się wprowadzanie przez rywalizujące ze sobą platformy co pewien czas pakietu 20-30 nowych kanałów HD. Tylko jedna z nich (DirecTV) posiada ich już łącznie 95! Te liczby robią wrażenie, jeśli porównamy je z polskimi platformami m.in. Cyfra+ - 6 kanałów, platforma „n” – 6 (jednak kanał TVN HD emituje głównie filmy i programy w 16/9, SD), Cyfrowy Polsat – tylko dwa!. Największa w Europie platforma satelitarna Sky Digital – 17 kanałów w HDTV.
Wolny przyrost nowych kanałów na Starym Kontynencie wynika głównie z nadal niedużego zainteresowania nimi potencjalnych abonentów, niechęci operatorów oraz wysokich kosztów emisji. Dlatego na początku, wprowadzane są głównie kanały emitujące treści filmowe, sportowe oraz przyrodnicze typu premium, które zdaniem nadawców będą w stanie zrekompensować im poniesione wcześniej koszty.
Jednak stopniowo również i w Polsce pojawiają się pewne przebłyski – Telewizja Polska zdecydowała się na wprowadzanie do oferty cyfrowej telewizji naziemnej kanału TVP HD, który stanie się pierwszym kanałem HDTV dostępnym bezpłatnie dla każdego. Z zapowiedzi przedstawicieli TVP wynika, że będzie to kanał uniwersalny prezentującym filmy, seriale oraz transmisje sportowe.
Ostatni warunek to dostępność platform cyfrowych oraz sieci kablowych wspierających nową technologię - odbiorcy muszą mieć przecież możliwość skorzystania z oferty programowej w standardzie HD. Z realizacją tego punktu nie ma w Polsce większego problemu. Start platformy „n” w październiku 2006 roku wymusił postęp. Wspomniany operator, jako pierwszy w Polsce wprowadził do swojej oferty kanały HDTV, co jednocześnie wymusiło podjęcie analogicznych działań w pozostałych platformach i sieciach kablowych.
Wszystko to powoduje, że staliśmy się czołowym krajem w Europie pod względem liczby abonentów kanałów HDTV. Fakt ten dostrzega coraz więcej nadawców. Dodatkowo stajemy się coraz bardziej wymagający w kwestii jakości obrazu – samo hasło cyfrowa jakość to już za mało. I bardzo dobrze!
W chwili obecnej, podstawowym problemem Europy jest brak dostępności masowych kanałów HDTV w przekazie niekodowanym. Łączna liczba kanałów wysokiej rozdzielczości zbliża się co prawda do stu, jednak zdecydowana większość z nich dostępna jest tylko z satelity (rozwój cyfrowych sieci kablowych nadal jest zbyt wolny) – wszystkie są płatne. Tylko w Szwecji i w Polsce w ramach naziemnej DVB-T spotkać można niekodowane kanały HDTV (w niedługim czasie zapowiadane są również przekazy we Francji oraz Anglii).
- Oferta kanałów HDTV nie jest traktowana wystarczającą poważnie przez wielu operatorów, dla których to nadal tylko dodatkowy chwyt marketingowy, którego celem jest zwiększenie lojalności abonentów np. platforma Premiere w Niemczech oferuje swoim abonentom tylko dwa kanały HD!
Jeśli porównamy to z ofertą BSkyB w Anglii – 17 kanałów - widzimy różnicę. A przecież jak uczy doświadczenie – lepsza i bogatsza oferta kanałów HD, to więcej abonentów oraz potencjalnych zysków. BSkyB już może pochwalić się liczbą 500,000 abonentów opcji HD, platforma Premiere będzie się cieszyła, jeśli do końca roku uzyska łącznie 200,000 abonentów.
W raporcie poruszana jest również kwestia ewentualnej zmiany metody kompresji z MPEG2 do MPEG4, która może czekać platformy, w związku z coraz większymi kłopotami z wolnym miejscem na satelitach. Okazuje się, że migracja oraz wymiana sprzętu może okazać się korzystna tylko dla małych i średnich platform.
W przypadku większych platform m.in. Canalsat, wymagane koszty mogą przewyższyć ewentualne zyski.
Sponsor tekstu
 |